Urodzony bez oczu
Marguita
Clevenger
Byłam za mała, żeby pamiętać,
ale słyszałam tę historię tak często. Nawet
szczegóły są żywe. Chcę opowiedzieć
ją tak, jak mi ją opowiadano i jak jest w mojej
pamięci.
Urodziłam się bez oczu. Byłam
małą dziewczynką, o której mój ojciec
zawsze marzył, a on ledwo mógł unieść ten
ciężar. Za każdym razem, gdy na mnie patrzył, był
całkowicie przygnębiony. Nie był chrześcijaninem,
a jego jedyną nadzieją było to, czy jakiś lekarz
zrobi coś, abym mogła widzieć.
W desperacji i
zmieszanej z oczekiwaniem, on i moja babcia pojechali ze mną do
Joplin w stanie Missouri, aby zobaczyć doktora Toma Posta,
okulistę. Mój ojciec błagał go: „Proszę,
nie myśl o kosztach. Wykonam każdą pracę, jaką
mogę dostać, za wszelką cenę, aby moja mała
dziewczynka mogła widzieć”. Lekarz zbadał mnie
dokładnie i zwrócił się do mojego ojca z
wielkim współczuciem, mówiąc: „Żaden
lekarz nie może tu nic zrobić. Dziecko ma puste oczodoły.
Moja rada dla ciebie jest taka, żebyś oszczędzała
pieniądze i zaakceptowała fakt, że masz niewidomą
córkę. Dr Post ścisnął dłoń ojca
i poszedł za nim do drzwi, podczas gdy babcia opiekowała
się mną. Mój ojciec wrócił do domu w
agonii i cierpieniu.
Ale dla mojej matki nie był to czas
cierpienia. Była chrześcijanką, która kochała
Boga i ufała Mu. Cicho i spokojnie zaakceptowała, że
Bóg pozwolił na to celowo. Kiedy wychodziła
z dzieckiem, Bóg dał jej sen o nienarodzonym dziecku. We
śnie dziecko było dziewczynką, ale twarz dziecka miała
pustą przestrzeń zamiast oczu. Matka wiedziała, że
urodzi się niewidoma. Ale ona, która tak
cicho zaakceptowała moją ślepotę, nigdy nie
wierzyła, że pozostanę niewidoma. Moja
matka stale czytała Biblię i to stworzyło w niej pełne
wiary oczekiwanie, że Bóg mnie uzdrowi.
Tydzień
po wizycie u lekarza poprosiła mojego ojca o przysługę.
Czy on i babcia mogliby zabrać mnie do namiotowego ewangelisty,
który nas odwiedził, aby mógł się za
mnie pomodlić? Jej wiara była tak wielka, że
oczekiwała, że ojciec
przyprowadź mnie do domu z uzdrowionymi oczami.
Wróciłam
do niej tak samo, jak wcześniej, a jeśli się
zniechęciła, to nie trwało to długo. W moich
oczodołach gromadziła się wilgoć, którą
trzeba było stale zmywać, żeby moje oczodoły się
nie sklejały. Matka miała w sercu taką pewność,
że Bóg pomoże, że za każdym razem, gdy
otwierała powiekę, żeby ją umyć, spodziewała
się cudu.
Pewnego dnia, gdy miałam siedem tygodni,
moja matka siedziała przy starym kuchennym stole, trzymając
mnie w ramionach. Zamoczyła wacik w sterylnej wodzie i zaczęła
płukać moje powieki od tyłu. Tym razem coś było
inaczej. Gdy klej zniknął z powieki i powieka się
otworzyła, w jej stronę zabłysło nowe brązowe
oko. Serce mojej matki radowało się i chwaliło Boga, i
zaczęła od drugiej powieki. Tam też było nowe
brązowe oko. Chwaliła Boga raz po raz. Potem posłała
po mojego ojca, który był w pracy, i błagała
go, żeby natychmiast wrócił do domu. Wpadł
przez drzwi, a moja matka wzięła mnie w ramiona.
Uśmiechnęłam się do niego, jak mówią,
i otworzyłam oczy.
Po raz pierwszy w życiu mój
ojciec pokłonił się przed Bogiem i wychwalał Go.
Od tego dnia wiedział, że Bóg działa w jego
życiu i w końcu oddał się swojemu Zbawicielowi,
Jezusowi.
Mój ojciec natychmiast zabrał mnie z
powrotem do lekarza w Joplin. Trzymał mnie przed doktorem Postem
i zaczął tłumaczyć. Kiedy łzy spływały
po twarzy lekarza, powiedział: „Nie musisz mi tłumaczyć,
co stało się z tym dzieckiem. Żaden ludzki lekarz nie
mógłby tego zrobić, ale Bóg, który
może zrobić wszystko, dokonał cudu. Twoje dziecko ma
idealne oczy”.
Powiedział mojemu ojcu, że był
osobiście przekonanym chrześcijaninem, ale podczas studiów
medycznych oddalił się od Boga. Zawsze planował powrót
do Boga, ale uznał to za zbyt zajęte i trudne. „Teraz”
– wyznał – „Bóg do mnie przemawia i nie
mogę Go już dłużej odrzucać”. Miesiąc
później dr Post niespodziewanie zmarł na atak serca,
ale był gotowy spotkać swojego Stwórcę.
Wielu
ludziom trudno jest wyjaśnić cud. Tak jak było w
czasach apostolskich, tak powinno być i dziś. Celem cudu
jest sprawienie, aby mężczyźni i kobiety chwalili imię
Boga i przyjęli Jezusa jako swojego Zbawiciela. Ale dokonuje się
to przez wiarę.
Jestem wdzięczna za doskonałą
wizję, którą mam dzisiaj, i za czytającą
Biblię matkę, która wierzyła w moc modlitwy i
oczekiwała cudu od Boga.